Tragedia w Meksyku z udziałem kartelu narkotykowego

W poniedziałek czwartego listopada w meksykańskim stanie Sonora doszło do jednej z najtragiczniejszych tragedii sprowokowanych przez kartele narkotykowe. Gang zabił trzy matki podróżujące ze swoimi dziećmi do pobliskiego stanu. Zginęło sześcioro dzieci, w tym noworodki. Tragedia w Meksyku – jak do niej doszło?

Tragedia w Meksyku

Tragedia w Meksyku

Ta tragedia wstrząsnęła Meksykanami, którzy od lat walczą z przestępczością zorganizowaną. Do szczególnie brutalnych porachunków dochodzi między gangami Los Chapos i Juárez la Línea, które walczą między sobą o dominację w Sonorze. Policja ustala, który gang ostrzelał trzy samochody, w których znajdowało się łącznie czternaścioro dzieci. Wszystkie jechały ze swoimi matkami do pobliskiego stanu Chihuahua. Na odcinku drogi niedaleko miejscowości Bavispe auta zostały zaatakowane. Śmierć poniosły trzydziestojednoletnia Christina Langford Johnson, która uratowała życie swojej siedmiomiesięcznej córeczce, ściągając jej fotelik na podłogę. Sama Christina została zastrzelona po wyjściu z auta z uniesionymi do góry rękami. Kolejna ofiara to trzydziestoletnia Rhonita Maria Miller. Śmierć poniosła również czwórka jej dzieci, w tym niemowlęta. Tragiczny los spotkał także czterdziestotrzyletnią Dawnę Ray Langford, która w aucie wiozła dziewięcioro dzieci. Dwóch z jej synków zostało zastrzelonych – jedenastolatek oraz niespełna trzylatek. Pozostałe dzieci zdołały uciec i schować się w zaroślach.

Bohater

Bohatersko zachował się trzynastoletni syn zamordowanej Dawny. Przeszedł on dwadzieścia trzy kilometry, by dotrzeć do rodzinnego domu i wezwać pomoc. Sześć godzin później służby bezpieczeństwa przetransportowały pięcioro rannych dzieci, w tym noworodka postrzelonego w klatkę piersiową, do szpitala. Pozostałe dzieci trafiły pod opiekę swoich krewnych. Zamordowane kobiety i ich dzieci należeli do mormońskiej społeczności Colonia LeBaron, która od lat głośno sprzeciwia się przestępczej działalności karteli narkotykowych, tym samym narażając się na ataki z ich strony. Już w 2009 roku Erick LeBaron został porwany przez jeden z gangów, ale rodzina nie wpłaciła żądanego okupu, bojąc się, że to zachęci przestępców do kolejnego porwania. Mężczyzna co prawda bezpiecznie wrócił do domu, ale niedługo po tym kartel zabił jego brata i szwagra.

Rodzina LeBaron zgłaszała policji próby zastraszania ze strony gangów, przez które żyli w ciągłym lęku o życie swoje i swoich bliskich. Niestety, nie były to tylko czcze pogróżki, czego tragicznym finałem jest poniedziałkowa strzelanina. Meksykańskie służby obiecują znaleźć i ukarać sprawców wielokrotnego morderstwa. Pomoc w złapaniu winnych zaoferował prezydent Trump, jednak oferta nie spotkała się z przychylnym nastawieniem Andrésa Manuela Lópeza Obradora. Prezydent Meksyku stwierdził, że w kraju sami poradzą sobie ze ściganiem winnych ataku. Niestety, patrząc na dotychczasowe osiągnięcia Meksyku w walce z przestępczością, można mieć co do tego uzasadnione wątpliwości.

 

To wszystko można podsumować tylko jednym, krótkim zdaniem: To prawdziwa tragedia w Meksyku…

 

To może Cię zainteresować: Bez wiz do USA! Sprawdź, czym jest ESTA

Podobne Posty

Zostawić odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *