Polski gang działający w Danii, Holandii i Hiszpanii został rozbity!

Ta historia jest dowodem na to, że policja powinna poważniej podchodzić do rzetelnej pracy dziennikarskiej, jaką bez wątpienia wykonuje m.in. dziennikarz Onetu, Mikołaj Podolski. To on opisał historię „Gangu Braciaków” z Trójmiasta i poinformował odpowiednie służby o tym, że grupa przeniosła działalność do Danii. Gdyby wtedy policja wzięła jego informacje na poważnie, można by było uniknąć tragedii.

Zacznijmy od początku: w 2013 roku zatrzymano 12 osób handlujących żywym towarem i narkotykami. Łatwo było rozpoznać ofiary gangu Braciaków, bo tatuowali ciała kobiet w charakterystyczny sposób, choć z ustaleń policji wynika, że część prostytutek zgadzała się na tatuaż typu „Niewolnica Pana Olka” czy „Własność Pawła„, by przypodobać się sutenerom. Po wpadce w Polsce, bracia rządzący grupą zajęli się identyczną działalnością przestępczą w Danii i Holandii, a potem także w Hiszpanii. Dziennikarz Onetu zebrał informacje i udał się z nimi na policję, ale niestety nie przyniosło to efektu. Kilka miesięcy później doszło zaś do tragedii – członkowie gangu podpalili w Danii konkurencyjny dom publiczny. Bolesną śmierć poniosła m.in. dziewczyna z Polski. Dopiero wtedy śledczy z obu krajów na poważnie zajęli się sprawą „Gangu Braciaków„.

Zdjęcie Polski gang działający w Danii, Holandii i Hiszpanii został rozbity! #1

Do akcji włączyli się Hiszpanie, którzy po nalocie odkryli w jednym z domów schadzek aż 2,5 tysiąca krzaków konopi indyjskich, a także około 220 kilogramów haszyszu. Zatrzymano też kilka osób, z czego trzy czekają na ekstradycję do Polski, ale jeden z groźniejszych przestępców, Paweł Barwik, wciąż jest poszukiwany przez Europol.

Zakrojona na międzynarodową skalę akcja policyjna zakończyła się rozbiciem szajki zmuszającej do prostytucji kobiety i sprzedającej narkotyki. Szkoda tylko, że śledczy nie potraktowali poważnie pracy dziennikarskiej przed tragicznym podpaleniem. Może w przyszłości dziennikarze i śledczy będą współpracować w większym zakresie? Jak widać, współpraca popłaca, a niestety wciąż wiele kobiet czeka na pomoc.

Podobne Posty

Zostawić odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *