Koniec wegańskich burgerów? Unia Europejska wzięła się za językowe poprawki.

Nie od dziś wiemy, że czasem politycy zajmują się każdą kwestią, tylko nie tą poważną. Paradoksalnie, potrafią zaciekle debatować nad drobnostkami zamiast przejść do kwestii istotnych dla społeczeństwa. Dla przykładu wspomnijmy o słynnej już radnej z Poznania, która była zgorszona faktem, że w czasie szkolnej wycieczki do zoo uczniowie byli świadkami amorów między osłami, w związku z czym radna domagała się ukrywania tych zwierząt przed wzrokiem dzieci. Teraz mamy do czynienia z równie kuriozalną sytuacją, tyle że na wyższym szczeblu, mowa bowiem o Unii Europejskiej.

Okazuje się, że palącym problemem społecznym jest odpowiednie nazywanie jedzenia. AGRI, czyli Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi, wzięła się za swojskie parówki i inne produkty mięsne. Rozchodzi się o zakaz używania nazw wyrobów mięsnych takich jak burgery, kotlety czy wspomniane parówki w odniesieniu do ich roślinnych odpowiedników, powszechnie już nazywanych wegetariańskimi czy wegańskimi burgerami i kiełbaskami. Eric Andrieu, jeden z pomysłodawców debaty, twierdzi, że Unia Europejska ma na względzie dbanie o dobro konsumenta, który może zostać wprowadzony w błąd przez nazwanie steka wegańskim i przez to zakupi bezmięsny produkt. Naturalnie, na wieść o planowanych zmianach w nazewnictwie, do kontrataku ruszyły organizacje typu Greenpeace i Birdlife, których reprezentanci uparcie twierdzili, że nie ma dowodów na to, jakoby używanie nazw typowo mięsnych produktów wprowadzało w błąd klientów. Niemniej, poprawka AGRI została przyjęta, w związku z czym weganie oraz wegetarianie prawdopodobnie będą musieli wykazać się kreatywnością i stworzyć nowe określenia dla ich kotletów, choć ostateczny los „wege burgerów” jeszcze nie został przypieczętowany. Wszystko będzie zależeć od posłów Parlamentu Europejskiego.

Zdjęcie Koniec wegańskich burgerów? Unia Europejska wzięła się za językowe poprawki. #1

Pomimo obaw członków AGRI, my wierzymy w to, że konsumenci radzą sobie z odróżnieniem tradycyjnych kiełbasek od tych wege. Ostatecznie, w Europie mamy zaledwie trzy procent analfabetów i sądząc po obawach polityków co do umiejętności czytania opakowań, siedzą oni w parlamencie.

Podobne Posty

Zostawić odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *