Alicja Bachleda-Curuś pewnie nawet nie przypuszczała, że jej były partner zwiąże się z taką gwiazdą!

W świecie gwiazd rozstania są na porządku dziennym, szczególnie jeśli mowa o Hollywood. Pierwszy amant kina, za jakiego teraz uchodzi Colin Farrell, też zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Na liście jego podbojów znajdują się Michelle Rodríguez, Carmen Electra, Rosario Dawson, Elizabeth Taylor czy Alicja Bachleda-Curuś.

Irlandzki aktor nie stworzył trwałego związku z żadną z ukochanych, z którymi spotykał się przeciętnie od kilku miesięcy do maksymalnie dwóch lat. O ile jego uczucia do kobiet trwałe nie są, tak wielką miłością darzy swoich dwóch synów: nastoletniego Jamesa ze związku z Kim Bordenave oraz dziesięcioletniego Henriego Tadeusza, którego mamą jest wspomniana już Alicja. O Farrellu mówi się, że jest ojcem tak dobrym, jak kiepskim partnerem. Znalazła się jednak kobieta, która wierzy, że skłonny do romansów i walczący z uzależnieniem od alkoholu aktor, zmienił się nie do poznania. Tą kobietą jest sama Angelina Jolie, która już lata temu spotykała się z Colinem nie tylko na stopie koleżeńskiej. W 2004 roku para poznała się na planie „Aleksandra” i od razu między nimi zaiskrzyło, co nie jest nowością w ich przypadku. Oboje są znani z romansów na planie filmowym. Zresztą, to właśnie przy kręceniu filmu Angelina odbiła męża Jennifer Aniston.

Po latach Brad Pitt przyznał w wywiadzie, że związek z Jolie był piekłem, który doprowadził go do sięgania po alkohol. Od dłuższego czasu trzeźwy Farrell ponoć imponuje Angelinie tym, jak zmężniał i zmienił się dla dobra swoich synów. Ona sama wychowuje liczną gromadkę biologicznych i adoptowanych dzieci oraz nie ukrywa, że zależy jej na partnerze, który kocha zajmować się dziećmi. Wszystko wskazuje na to, że uznała Colina Farrella za idealnego kandydata do zajęcia pustego miejsca po byłym mężu. Ostatnio aktorska para była widziana w otoczeniu potomstwa Angeliny na premierze najnowszego filmu Colina, „Dumbo„.

Czas pokaże, czy Jolie nie pomyliła się w ocenie kochliwego i lubiącego imprezowy styl życia gwiazdora i czy on sam nie skończy jak Brad Pitt żalący się na piekło za życia. Ludzie ponoć się zmieniają. Myślicie, że tak jest w tym przypadku?

Podobne Posty

Zostawić odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *